Nic osobistego
Czy poprzez całkowite odcięcie się od świata, rzucenie wszystkiego i wyjechanie w przysłowiowe Bieszczady można uciec od cierpienia jakie zadaje kontakt z ludźmi? Wydaje mi się, że to jeden z tych filmów który albo można uznać za nudny, albo może zachwycić, ale tak czy siak człowiek po jego obejrzeniu nie wróci od razu do rzeczywistości. Nie ma tam wielu dialogów, jest za to dużo pięknych, irlandzkich widoków.
Młoda dziewczyna porzuca dotychczasowe życie i postanawia wyruszyć w podróż po Irlandii. Moje pierwsze skojarzenie z nią to dzikie, spłoszone zwierzę. Wobec ludzi jest opryskliwa, nie chce od nich pomocy. wszystko co potrzebne niesie na swoich plecach. Po jakimś czasie dociera do domu starszego mężczyzny, który żyje sam na odludziu. W przeciwieństwie do dziewczyny nie jest to jednak jego wybór, został wdowcem. Mężczyzna w zamian za pracę oferuje jej jedzenie. Ta, mimo że z początku bardzo nieufna przystaje na umowę. Nawiązuje się pomiędzy nimi relacja, którą nie można nazwać ani miłością ani chyba nawet przyjaźnią, gdyż tak jak my nie wiemy praktycznie nic o bohaterach tak oni siebie nie znają. Jest to jednak jakaś więź, która zostaje przerwana kiedy mężczyzna z powodu choroby umiera. I tu, gdzie zostaje wiele niedopowiedzianych rzeczy film się kończy.
Ciekawe jest to, że film można odczytać na dwa sposoby. Jeden jest normalny, zgodny z przebiegiem akcji. Jednak gdyby odwrócić ją i wydarzenia odbywałyby się odwrotnie historia także miałaby sens: dwójka ludzi coraz mniej ze sobą rozmawia, oddalają się od siebie. Dziewczyna odchodzi, zaczyna w mieście nowe życie. Lubię takie filmy i polecam go, jeśli ktoś lubi takie spokojne, melancholijne filmy. Obejrzałam go jeszcze w listopadzie i jest idealny na taki listopadowy humor.
.
Młoda dziewczyna porzuca dotychczasowe życie i postanawia wyruszyć w podróż po Irlandii. Moje pierwsze skojarzenie z nią to dzikie, spłoszone zwierzę. Wobec ludzi jest opryskliwa, nie chce od nich pomocy. wszystko co potrzebne niesie na swoich plecach. Po jakimś czasie dociera do domu starszego mężczyzny, który żyje sam na odludziu. W przeciwieństwie do dziewczyny nie jest to jednak jego wybór, został wdowcem. Mężczyzna w zamian za pracę oferuje jej jedzenie. Ta, mimo że z początku bardzo nieufna przystaje na umowę. Nawiązuje się pomiędzy nimi relacja, którą nie można nazwać ani miłością ani chyba nawet przyjaźnią, gdyż tak jak my nie wiemy praktycznie nic o bohaterach tak oni siebie nie znają. Jest to jednak jakaś więź, która zostaje przerwana kiedy mężczyzna z powodu choroby umiera. I tu, gdzie zostaje wiele niedopowiedzianych rzeczy film się kończy.
Ciekawe jest to, że film można odczytać na dwa sposoby. Jeden jest normalny, zgodny z przebiegiem akcji. Jednak gdyby odwrócić ją i wydarzenia odbywałyby się odwrotnie historia także miałaby sens: dwójka ludzi coraz mniej ze sobą rozmawia, oddalają się od siebie. Dziewczyna odchodzi, zaczyna w mieście nowe życie. Lubię takie filmy i polecam go, jeśli ktoś lubi takie spokojne, melancholijne filmy. Obejrzałam go jeszcze w listopadzie i jest idealny na taki listopadowy humor.
.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz